Jebel Hafeet część 2

Na górze samotnej góry (ale nie na szczycie) znajduje się hotel z sieci Mercury, nic nadzwyczajnego jeżeli chodzi o pokoje, ale usytuowanie super. Na terenie hotelu znajdują się restauracyjki na tarasach, z których rozciągają się piękne widoki na miasto i pustynię.


A takie oto ptaki chodzą sobie w około :) Ale nie tylko takie, bo ptactwa tam mnóstwo!


W tak pięknych okolicznościach przyrody, co prawda głównie nieożywionej, piwko smakuje jeszcze lepiej :)


Widok na miasto zaraz po zachodzie słońca.



W drodze z hotelu na szczyt znajduje się pałac należący do któregoś z emirackich Szejków, zakładałabym  że do rodziny Szejka Khalify z Abu Dhabi.



Restauracyjka na szczycie, nie wiem jak dają jeść, byliśmy po śniadaniu więc nie skorzystaliśmy z ich oferty.




Na prawie sam szczyt prowadzi droga. Wspina się serpentynami po zboczu. Dwa pasy wspinają się do góry a jeden prowadzi na dół.

Droga ta jest sporym wyzwaniem dla rowerzystów, których widziałam tam co najmniej kilku! Podziwiam ich, bo samochód puchnie jak się jedzie pod górę, nie umiem nawet sobie wyobrazić co czują nogi kolarza!
W styczniu organizowane są (bądź były) zawody kolarskie pod nazwą 'The Jebel Hafeet Mercure Challenge'. Trudno mi powiedzieć czy one dalej się odbywają. Przyjeżdżają na nie rowerzyści z całego świata, średnie nachylenie drogi to 8%.




A teraz dwa zdjęcia z Al Ain. Pierwsze ze znakami uwaga przejście dla 'druidów' :) 


Zdjęcie numer dwa - pałac Szejka Zayeda oraz oaza, która jest wielką palmową plantacją.


Znowu ktoś ukradł świat...

To już trzeci raz w tym roku kiedy przychodzi mgła. Pani Wiosna jakaś niezdecydowana w tym roku lub nieśmiała. Wiosenko nie musisz się już krygować, najwyższy czas abyś do nas zawitała!

Oskarowo

Uwielbiam filmy i oglądam ich dość sporo. Nie będę się rozpisywać na temat Oskarów za dużo, ale najlepszy film animowany krótkometrażowy w tym roku na prawdę jest ładny i myślę, że warty poświęcenia kilku minut! Dlatego też dzielę się nim z Wami, bo może nie wszyscy mieliście okazję go obejrzeć



Widziałam ten film gdzieś w okolicach walentynek, nie do końca pamiętam gdzie to było... a jednak sobie przypomniałam było to na stronach Inspirio Magazine http://inspiriomag.com - całkiem fajna strona z ciekawostkami ze świata inspiracji (o filmie, architekturze, modzie itd.). Na tej stronie była notka o filmie 'Signs', na podstawie którego powstał 'Paperman'.
Signs wywołał uśniech u mnie na twarzy, więc zapraszam do obejrzenia :)




Jebel Hafeet część 1


Niedaleko Al Ain, na przedmieściach stoi sobie samotna góra. Niemalże jak ta do której zmierzała grupa krasnoludów z hobbickim włamywaczem w książce Tolkiena. Nawet smok pojawia się i w tej historii, co prawda nie mieszka w górze i nie chroni skarbów; sama góra ma coś ze smoka. Wyłania się z pustyni niczym leżący smok, a jej początkowe partie wyglądają jak  wijący się smoczy ogon.
Jebel Hafeet bo to o niej mowa to jedna z najwyższych gór Emiratów, ma 1249 metrów i rozciąga się z niej piękny widok na miasto. Góra jest moim zdaniem fascynująca gdyż jest monolitem wyrastającym z pustyni. Z płaskich połaci piasku wynurza się ogromny skalny monolit. Zdjęcia nie oddają całego czaru tego miejsca.

  

Góra to dom dla wielu dzikich zwierząt wliczając w to np. sokoły, nietoperze, lisy czy węże.







U podnóży góry znajdują się gorące źródła i obszar piknikowy o nazwie Green Mubazarrah. Małe strumyki gorącej wody, tak organoleptycznie temperatura to około 50-60 stopni, tworzą jezioro. W całym, bardzo zielonym parku, porozrzucane są małe baseniki w których można się pomoczyć.




Zieleń jest wszechogarniająca :) Wierzcie mi mieszkając na pustyni za zielonością się tęskni, za trawą pod bosymi stopami, za korą drzew pod palcami rąk! Green Mubazarrah jest ukojeniem dla spragnionej kontaktu z naturą duszy.





W następnym poście o hotelu na górze.


Jedzeniowo - tort czekoladowy z malinami

W związku z tym iż małż mój miał urodziny wczoraj postanowiłam upiec dla niego tort. Nie jest to być może nic wielkiego, ale dla mnie był to dość duży wyczyn :) Gdyż jestem biszkoptowym lajkonikiem :D
Do tej pory nigdy nie piekłam biszkopta, z lenistwa zawsze kupowałam go w sklepie, ale tym razem postanowiłam zrobić wszystko od początku do końca sama.

Długo szukałam przepisu, 'przewertowałam' tony stron kulinarnych i blogów i znalazłam coś co mi się spodobało! Nie lubię gdy torty są strasznie słodkie a ten ze strony http://stokolorowkuchni.blox.pl wydawał się wprost wymarzony. Postanowiłam dodać coś od siebie do przepisu, stwierdziłam że warstwa malinek będzie pasowała wyśmienicie!

Bałam się, że nie uda mi się pokroić biszkopta dlatego też upiekłam dwa płaskie :) drugiego przekroiłam w połowie bo bardziej urósł i nie musiałam już piec trzeciego :) To przekrawanie biszkopta zresztą nie jest takie straszne :)



Składniki:

- na biszkopta: 

5 jajek (koniecznie od szczęśliwych kurek z wolnego wybiegu!!!)
3/4 szklanki cukru (150 g) - ja użyłam Dark Muscovado
2/3 szklanki mąki pszennej (100 g)
1/3 szklanki kakao (30 g)
szczypta soli

Oddzielamy białka od żółtek i białka ubijamy na pianę ze szczyptą soli. Jak już piana będzie sztywna to dodajemy po trochu cukru i mieszamy. Następnie stopniowo dodajemy żółtka cały czas mieszając. Teraz czas na mąkę i kakao.

Przelewamy ciasto do tortownicy. Ja użyłam tortownicy o średnicy 25-26 cm. Biszkopt wyszedł taki o grubości 1.5 - 2.5 cm. Tortownicę na spodzie wyłożyłam papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzewamy do około 170 stopni i pieczemy naszego biszkopta 35 - 40 minut.

- masa czekoladowa:

500 g mascarpone
500 ml śmietanki kremówki
3 łyżki cukru drobnego (również użyłam Dark Muscovado)
200 g gorzkiej czekolady (ja użyłam takiej 70% z carrefoura)

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. Kremówkę ubijamy na bitą śmietanę z cukrem. Mascarpone ubijamy mikserem. Ostudzoną czekoladę dodajemy do sera i łączymy mikserem, następnie miksujemy wszystko razem z bitą śmietaną i gotowe - ot cała filozofia, a krem pyszny!

- maliny
500 g malin mrożonych (można użyć świeżych jak się ma)
kilka łyżek cukru (i tym razem był to Dark Muscovado)

Maliny wrzuciłam do garnka i podusiłam z cukrem około 15 minut, aż puściły soczek i stał się on gęsty. Ostawiłam do ostygnięcia.

Biszkopt nasączyłam troszeczkę rumem; 1/3 szklanki ciemnego rumu wymieszałam z 1/3 szklanki wody i tym nasączyłam wszystkie trzy warstwy biszkopta.

Następnie przełożyłam biszkopt malinami i kremem, na koniec ozdobiłam do z boków biszkopcikami włoskimi z cukrem.







Obdarowany był zachwycony :D

Temperatury powietrza i wody - czyli o pogodzie

Ostatnio często dostaję pytania odnośnie pogody i temperatur :) Postanowiłam zrobić dla Was zestawienie z temperaturami. Jest ono oparte na moich doświadczeniach, a spostrzeżenia są oparte o subiektywne odczucia - ostrzegam jestem zmarzlakiem!!! 

Generalnie człowiek budzi się rano i widzi za oknem niebieskie niebo. Tak jest w 95% przypadków. Czasem jest zamglone przez piasek (szczególnie w miesiącach letnich) a czasami przez wilgoć (od sierpnia do października może tak być).

Dni deszczowych w roku jest niewiele. Pada, jeżeli w ogóle od listopada do marca i wtedy potrafi się trafić taki dzień jak w listopadzie w Polsce, to znaczy szaro, buro i ponuro. Niebo zasnute grubymi chmurami warstwowymi, ogólnie bleeee. Ale deszcz jest fajny bo oczyszcza powietrze!

A teraz temperatury


Miesiąc Temperatura w ciągu dnia Temperatury wieczorami Moje spostrzerzenia
Styczeń 18-24 15-20 styczeń i luty to najzimniejsze miesiące w roku i wieje, ja marznę i noszę ciepłe ubrania, włączając ciepłe buty; zdarzają się również deszczowe dni
Luty 20-26 15-23
Marzec 26-28 20 robi się cieplej, bywają już gorące dni, ale takie do 32 stopni
Kwiecień 30-32 20-26 ciepło i sucho, jak dla mnie czasem za sucho, ale miło 
Maj 33-37 25-28  
Czerwiec 38-40 28-32 początek piekarnika, wielu ludzi zaczyna uciekać  w czerwcu z Dubaju i wraca we wrześniu
Lipiec 40-42 32-35 zdarzają się i takie ponad 50 :)
Sierpień 40-42 32-35 również czasem są temperatury ok 50, a oprócz tego zaczyna się robić wilgotno i to przeszkadza bardziej niż upał
Wrzesień 38-40 30-35 gorąco i wilgotno
Październik 32-36 27-32 dalej utzymuje się wilgoć, szczególnie wieczorami
Listopad 29-31 20-29 zaczyna wiać, robi się chłodniej, a wieczorami można zmarznąć 
Grudzień 24-26 18-23 zimniej, szczególnie wieczorami


Pory roku to pora gorąca i pora mniej gorąca. Ta gorąca trwa od kwietnia do października, a mniej gorąca to reszta roku :) Ja już z niecierpliwością czekam na to aż zrobi się cieplej, bo jeszcze cały czas marznę (szczególnie wieczorami).


Temperatura wody w morzu

Zacznę od basenów - w większości budynków mieszkalnych i hoteli woda w basenach ma stałą temperaturę około 30 stopni, a to oznacza, że w lecie ją chłodzą a w zimie podgrzewają :)

Morze, a w zasadzie zatoka Perska lub jak ją tu nazywają Arabska to inna bajka. W miesiącach zimowych jest dla mnie za zimne, myślę że ma jakoś 24 stopnie. Ja się kąpię w morzu od maja do połowy czerwca. W lecie woda jest jak w wannie i to dosłownie, w ogóle nie daje w ogóle ochłody!!! Staje się fajna pod koniec września i jest super do połowy listopada. Ale jak wspominałam jestem ciepłolubna więc moje odczucia są zaburzone :)


To by było na tyle :) Jak coś to pytajcie!

Dubai Creek - dhowy oraz to co nimi przewożą


Dubai Creek po raz ostatni, chyba :)
Tym razem część portowa. Po stronie Deira stoi rząd stateczków zwanych dhow, które przewożą najróżniejsze towary. Pływają po Zatoce Perskiej/Arabskiej i dalej na Ocean Indyjski.
Wożą naprawdę wszystko, opony, sprzęt rtv, agd, meble (zarówno nowe jak używane), żywność itd. Stateczki należą często, a może wszystkie do Emiratczyków i często oni na nich też pływają - nie wszyscy w emiratach opływają w bogactwa!




















 
dubajewo-ESPN-blog © 2010 | Designed by Chica Blogger | Back to top