Niedziela gotować się nie chce, zresztą sama nazwa dnia wskazuje, że nie należy nic robić :) Poszliśmy więc na obiad do restauracji. Paweł miał ogromną ochotę na kuchnię tajską, więc wybraliśmy się do Royal Orchid.
Royal Orchid oferuje kuchnię tajsko - chińska. Muszę powiedzieć, że na prawdę dobrze dają jeść! Restauracyjka ma dwa lokale jeden w Dubai Marinie przy Marina Walk a drugi w Dubai Festival City w Marina Pavillon. My udaliśmy się do Dubai Mariny z prostego powodu - jest to bliżej naszego domu :)
Wystrój jak wystrój, nic specjalnego, ale stoliki są wygodne, o dobrej wysokości. Siedzi się komfortowo. Mi bardzo podobał się nietypowy żyrandol na suficie, kolorowy i dający ładne, ciepłe światło.
Na początek dostaje się chrupki krabowe, które mają człowiekowi 'umilić' czas wyboru potrawy. Chrupki krabowe - super, ale ja po prostu je bardzo lubię.
Zamówiłam sobie koktajl o nazwie 'Hot Lips' - truskawki z limonką i kruszonym lodem. Dodają do tego też likier cukrowy i to ciut za dużo, bo całość słodka strasznie, trochę jak rozpuszczone landrynki :) Nie było to to czego oczekiwałam, ale nie najgorsze.
Natomiast jedzenie... bajka!
Moja rybka (red snapper - przetłumaczyło mi to na polski - lucjan) z salsą z zielonego mango. Kwaskowo-słodka salsa świetnie łączyła się z rybą. Po prostu pycha!
Paweł zamówił kaczkę w sosie pomarańczowym. Powiedział, że dobra choć wolałby aby była bardziej chrupiąca - cokolwiek miał na myśli :) Sosik mi smakował, bo jego spróbowałam - chociaż dla mnie za bardzo skórkowo pomarańczowy :)
Ciekawy sposób podania talerzy na podestach :)Podsumowując - jedzonko pyszne! Ceny też nie jakieś straszne. Oboje polecamy to miejsce. W karcie mieli też niesamowite desery, ale my nie mieliśmy już na nie miejsca :(
Poniżej rachunek. Użyliśmy kuponu z Enterteiner'a. Kupon do tej restauracji znajduje się w edycji złotej.
Jak zawsze opcja dwa w cenie jednego. Oczywiście płacimy za to droższe :)