kcal - czyli nasza zdrowa dieta

Postanowiliśmy się wziąć za siebie. Od miesiąca już jesteśmy na diecie, tzn, ja nie jestem na odchudzającej, ta przypadła w udziale Pawłowi.

Jest w Dubaju kilka firm, które dostarczają całodniowe zbilansowane posiłki ustalone pod zapotrzebowanie danego człowieka. Na początek badania lekarskie i spotkanie z dietetykiem. Z moich wyszło, że mam za wysoki cholesterol - no cóż genetyczne obiążenie - chuda, bez grama nadwagi, a patrząc na BMI z absolutną niedowagą, ale cholesterol za duży. Myślałam, że odżywiam się dość poprawnie ale jak widać nie wystarczająco.
Muszę przyznać, że po miesiącu jedzenia zieleniny, calej masy zieleniny - na lunch zazwyczaj dostaję zupę i michę sałatki - czuję się ciut jak królik, ale też muszę powiedzieć, że czuję się lekko. 
Moje ciało gromadziło straszne ilości wody, nie wiem chba przez sodę z pożywienia, a przez to robiły mi się takie boczki okropne, których teraz nie ma - a nie straciłam na wadzę nic!

W takich torbach to do nas przyjeżdża.


 Przykładowe śniadania




Przekąski - są dwie w ciągu dnia





Lunch



 


Kolacje są różne jakoś żadnej nie zrobiłam zdjęcia. Ale są to albo jakieś wegetarniańskie potrawy w moim przypadku, gdyż z mięs jadam tylko ryby, albo ryby właśnie :)


Restauracje #16 Der Keller - niemiecka restauracja w Jumeirah Beach Hotel

Miejsce dla miłośników wieprzowiny. Restauracja specjalizująca się w kuchni niemieckiej, chociaż potrawy, które widziałam były bardzo polskie - a to chyba znaczy, że nasze kuchnie są do siebie podobne.

Restauracja mieści się w hotelu Jumeirah Beach Hotel - budynek w kształcie fali tuż obok Burj Al Arab. Jeżeli chodzi o wystrój to wygląda jak typowa niemiecka pijalnia piwa - drewniane ławy i stoły. Obsługa z całego świata jest przemiła i wie co serwuje - co w Dubaju nie jest standardem więc daję im za to duży plus.
Wszyscy są ubrani w bawarskie ubranka - a filipińskie Heidi wyglądają słodko :D

Serwują oczywiście wszelkiego rodzaju niemieckie piwa łącznie z moimi ulubionumi pszenicznymi :)

Zdjęcia poniżej przedstawiają golonkę pieczoną - podobno pyszną!



 Kolejna potrawa to typowe niemieckie wursty - też podobno pyszne :D


Ja z mięs jadam tylko ryby, więc zamówiłam pstrąga łososiowego i szczerze mówiąc akurat ten sposób przyrządzenia ryby mi nie odpowiadał, ale ziemniaczki były pyszne :D


Polecam to miejsce dla wszystkich wielbicieli wieprza jak również dobrego piwa!

Restauracje #15 Jamie's Italian

Jamie Oliver - brytyjski kucharz, autor programów i książek kulinarnych. Osobiście bardzo mi pasują jego przepisy. Przepisy są super, bo można je powtórzyć w domu! 

W Dubaju jest jego restauracja, trochę zajęło nam dotarcie tam, ale w końcu się udało. Restauracja mieści się Dubai Festival City w części restauracyjnej. Paweł zabrał mnie tam na obiad w moje imieniny :D


Na początek piwko :) Do wyboru mają dwa rodzaje - oba włoskie.



Menu jest obszerne i każdy znajdzie tam coś dla siebie. Wystrój jest przyjemy dla oka, a przede wszytskim siedzi się wygodnie.



 

 Przystawka - grzybki portobelo z sosem majonezowo czosnkowym.



Moje danie główne - Black Angel Spaghetii - pycha naprwdę pycha!!!


I sałatka Bresaola and pear, którą zamówił Paweł.



Polecam bo jedzenie jest super, a obsługa przemiła!

Nie jest to niestety tanie miejsce, ale od czasu do czasu warto zapłacić więcej za niesamowite doznania smakowe.


Za drugim razem kiedy się tam wybraliśmy, Paweł zamówił burgera, a ja danie dnia, którym był gulasz rybno - muszelkowy.






Ramadan Kareem


Dziś w nocy zacznie się święty miesiąc dla muzułman czyli Ramadan. Miesiąc skupienia, duchowej pracy nad sobą i przede wszystkim postu. 

Post od wschodu do zachodu słońca - nie można, pić, jeść, palić, uprawiać sexu, ba nawet makijażu nie należy robić - wszystko aby skupić się na duchowości i wnętrzu. Niestety tak to jest w teorii, gdyż cała masa poszczących przesypia całe niemal dnie i egzystuje głównie w nocy kiedy to wszystko wolno.

Dla nie muzułman jest to miesiąc w którym trzeba pamiętać, że nie można pić, palić i jeść publicznie. Większość retauracji jest zamknięta w ciągu dnia, dostarczają zamówienia do domu. Trzeba pamiętać również iż muzyka w aucie/domu powinna być niesłyszalna na zewnątrz itd. Można by stwierdzić, że w jakiś sposób i reszta się wycisza :)

Kilka podstawowych faktów





Zip Flyer Nepal - Pokhara

Wybranie się tam było pomysłem mojej siosry i jej męża! Obejrzałam sobie filmik na youtube (http://www.youtube.com/watch?v=MsOzAbUt8n8) i stwierdziłam, że może być fajnie - jak zawsze kiedy chodzi o ekstrema potem bałam się strasznie podjętej decyzji. Musicie wiedzieć, że mam ogromny lęk wysokości, a chyba jeszcze większy lęk przed wytworami człowieka (wszelkie wierze, mosty itp.).

Dzień był piękny! Góra na którą najpierw trzeba było się wysoka. To są zdjęcia zrobione podczas jazy pod górkę. Kierowca chciał nas chyba doprowadzić do zawału serca swoim stylem jazdy - muszę powiedzieć, że był bardzo blisko!






Widok z miejsca początku liny w dolinę, gdzie kończy się zjazd. Zresztą liny widać w prawej części zdjęcia.




Na pierwszy ogień poszła moja siostra i jej mąż - szczęściarze. W tym momencie bałam się tak strasznie, że mysłałam, że zrezygnuję. 


Jak widzicie zapinają człowieka w uprząż. Nogami trzeba się zaprzeć o zapadnię, która się zwolni jak zacznie się zjazd.


I poszli...


Chyba widać, że cały czas się waham :) Zrobiłam głupią rzecz gdyż przeczytałam w ich biurze, że czasem, bardzo rzadko zdarza się iż człowiek zatrzymuje się gdzieś pomiędzy staretem a metą. Akcja ratunkowa może trwać około 3 godzin! To dość straszne wisieć tam i czekać na ratunek!


Trochę danych na temat zjazdu:
- różnica wzniesień 600 metrów
- maksymalna prędkość 140 km/h
- długość 1850 metrów

W czasie jazdy na początku nie da się oddychać (przynajmniej ja tak miałam), pęd powietrza uniemożliwia zupełnie wzięcie oddechu. Dodatkowo wyciska łzy z oczu, miałam wrażenie że wyglądam jak płaczący bohaterowie kreskówek. 

Chwilowo opanował mnie także lęk o tym zatrzymaniu się. Paweł pojechał dużo szybciej i nie przyszło mi wtedy do głowy, że to wszystko fizyka i pojechał szybciej bo jest cięższy :)



Jak już człowiek opanuje lęk to widoki jakimi można cieszyć oczy są powalające!









We did it!!!!!



Tu już pełen relaks podczas czekania na piwko i zdjęcia :)



I trochę widoków z doliny.




Kto widzi sokoła? A może to orzeł albo jastrząb...





Tak wygląda meta.


 A to bar na dole.



Mali mnisi wracają ze szkoły.

























 
dubajewo-ESPN-blog © 2010 | Designed by Chica Blogger | Back to top